| valmontblog |
| ::księga
gości:: 2007 grudzień 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień 2005 lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad
|
A po przerwie... Znowu siedzimy w wannie :Migotka i ja.Trwa wieczorny rytuał kąpielowy, dużo piany, na powierzchni wody smętnie dryfuje nagi kadłub lalki Barbie, podczas gdy głowa moczy się w plastikowym garnku , szczodrze polana lawendowym płynem do kąpieli. „Bo, mamusiu musimy jej włosy umyć a cała się nie zmieści" Za chwilę będziemy dwoma syrenkami płynącymi do Tęczowej Zatoki, Migotka usiądzie mi na kolanach udawając że ma ogonek i płynie...rozchlapie przy tym wodę na połowę łazienki…znam to wszystko punkt po punkcie…Co wieczór scenariusz się powtarza: rosół z Barbie, siostry syrenki i na koniec mycie ząbków z efektownym pluciem po brodzie.Aż tu nagle :-O nie! Chyba ci cycorki urosły mamusiu !- krzyczy moje dziecko z –przysięgam!- nutką grozy w głosie!-Tak myślisz?- badam wzrokiem swój nagi biust efektowny w koronce z piany„Eee no..nie jest tak źle” –myślę(o naiwna!)-Tak! Tak!… urosły… NIESTETY! -E…tobie też kiedyś urosną, jak będziesz duża- mówię ,odgarniając jej mokre blond włoski z policzka i myślę: "jak to juz niedługo będzie" -NIE! Ja nie chce! Nie chce być duża i nie chce mieć tu na przodzie tak jak ty! -Wiesz co, ale jak ubiorę biustonosz i bluzeczkę to nie będą już takie duże- mówię uspokajająco-To dobrze- córka miesza gwałtownie plastikową łyżeczką w rosole z Barbi- bo jakbyś ...jakbyś miała takie duże...to by… to by były…to by się zrobiły Ci takie DŁUGIE jak…jak....- zamyśla się i po skupionej mince widać, że szuka odpowiedniego porównania.I wreszcie: -DŁUGIE jak broda Świętego Mikołaja!!!- dzieli się ze mną gorzką refleksją Chichrający wściekle Andy, który akurat wpadł do łazienki umyć ręce dostaje ode mnie mokrą gąbką prosto w klatę.Jakie te dzieci potrafią być okrutne ;-)valmont 2007-12-14 13:44:11 skomentuj (13) Przed balem Rzecz będzie o Sylwestrach. Bo one, te Sylwestry, różne bywały… Były takie, po których człowiek budził się z makabrycznym kacem, szczerze żałując, że nie umarł dnia poprzedniego, zanim rozpoczęła się zabawa. Były i maskowe, kiedy jako D'artagnan noc całą walczyłam z odklejającym się sztucznym wąsem, oraz przekrzywiającym się pióropuszem, a plastikowa szpada wchodziła mi między nogi. Były takie z nieświeżymi zakąskami, które niebezpiecznie woniały…i bywały z fałszującą okrutnie orkiestrą, od której gorsza może być tylko fałszująca ludowa , słowacka kapela, przy której również miałam nieszczęście się „bawić"… Były Sylwestry na krakowskim Rynku, pomiędzy pijanym tłumem , hukiem petard i rozbitym szkłem w ilościach hurtowych… I były cichutkie, w górach, na Słowacji, w schroniskach zasypanych śniegiem, gdzie o północy było najbliżej noworocznego nieba. Pamiętam Sylwestry w akademikach, remizach strażackich i wielkich salach, w zatłoczonych i dusznych od dymu papierosowego pubach, z imperatywem : ŻE MUSISZ SIĘ OTO DOBRZE BAWIĆ, bo jak wszyscy to wszyscy… W latach dziecinnych moje Sylwestry spędzałam pod opieką babci i dziadka. Rodzice chodzili na bale. Pamiętam jeden. Leżę już w łóżku a mama szykuje się do wyjścia. Ma długą granatową suknię w białe groszki, w talii pasek ze sztucznym białym kwiatem kwiatem. Jest śliczna.Jak królewna. Chcę ją zatrzymać jeszcze na moment. -Mamoooo…a kiedy będzie Sylwester 2000? –pytam -Za wiele, wieeele lat…będziesz już duża i będziesz miała może własne dzieci. -To ile będę miała lat? - Tyle, co ja teraz- mówi mama i całuje mnie przed wyjściem życząc Szczęśliwego Nowego Roku. „Ale będę wtedy stara" myślę przed snem…a 2000 rok wydaje się być odległy o lata świetlne… No to pomyślności w Nowym Roku, i żebyśmy wszyscy w zdrowiu doczekali czasów, gdy będziemy Sylwestra świętować w towarzystwie własnych wnucząt, opowiadając im o szalonych imprezach z lat młodości... valmont 2006-12-27 12:08:44 skomentuj (5) Prezent Mikołaj do mnie przyszedł w nocy. Po cichutku…zostawił mi prezent pod poduszką. Jako że spałam na wałkach to niczego nie poczułam pod głową. I jako że ślepa – ścieląc rano łóżko też niczego nie zauważyłam… -Ty to nie mogłabyś chyba być królewną na ziarnku grochu- Andy podyndal mi torebką z Mikołajem przed nosem kiedy przyczłapał do łazienki – całą noc spałaś z tym pod głową i nic? Nie było ci niewygodnie? No fakt. Ale jakby chociaż raz spał na wałkach ,to by wiedział, że czynność ta wyklucza wyczucie pod poduszką jakiegokolwiek ciała obcego nie będącego wałkiem. Dostałam w prezencie krem na zmarszczki. Jak miło….:-) Należy się wszelako cieszyć, że jeszcze nie geriavit … valmont 2006-12-06 15:52:46 skomentuj (3) SPA Leżę sobie zanurzona w ciepłej pianie wyprodukowanej przez płyn do kąpieli o zapachu melona firmy Luksja. Sprzedawali w pakiecie (już światecznym) w komplecie z dwiema aromatycznymi świecami. Po ciężkim dniu pracy nasiąkam powoli...jest mi ciepło i błogo..świece własnie zaczynają uwalniać aromat melona czy też grejfruta...w radio George Michael śpiewa "Real love"... Bosko.... Do czasu! Do czasu ,aż znudzona przygodami Bolka i Lolka Migotka postanawia zobaczyć, co u mnie słychac i zagląda do łazienki. -Co robisz?- pyta -Kąpię się... -Co to palisz tam? -Świeczki -Po co? -Żeby pachniało ładnie.Tak jest przyjemnie, prawda? -Nie! -Nie?- dziwie się- nie jest ładnie? -Nie! Ja ci teraz zgaszę to! Dmuchnem, jak wilk świnkom domek. No i mi zgasiła ;-( valmont 2006-11-20 15:03:34 skomentuj (2) SPA Leżę sobie zanurzona w ciepłej pianie wyprodukowanej przez płyn do kąpieli o zapachu melona firmy Luksja. Sprzedawali w pakiecie (już światecznym) w komplecie z dwiema aromatycznymi świecami. Po ciężkim dniu pracy nasiąkam powoli...jest mi ciepło i błogo..świece własnie zaczynają uwalniać aromat melona czy też grejfruta...w radio George Michael śpiewa "Real love"... Bosko.... Do czasu! Do czasu ,aż znudzona przygodami Bolka i Lolka Migotka postanawia zobaczyć, co u mnie słychac i zagląda do łazienki. -Co robisz?- pyta -Kąpię się... -Co to palisz tam? -Świeczki -Po co? -Żeby pachniało ładnie.Tak jest przyjemnie, prawda? -Nie! -Nie?- dziwie się- nie jest ładnie? -Nie! Ja ci teraz zgaszę to! Dmuchnem, jak wilk świnkom domek. No i mi zgasiła ;-( valmont 2006-11-20 15:00:38 skomentuj (0) Nostalgicznie Październik rozścilił nam za oknem wielobarwny szeleszczący dywan. Migotka brodzi po kostki w liściach, zbiera kasztany i niestety...przeklina :-( Ostatnio bardzo poszerzyło się jej słownictwo. -Ić sobie gupia gruba mamo!- usłyszałam dwa dni temu. (Gruba??? Ja??? Tylko 54 kilo przecież! Córeczka wie gdzie celować, żeby bolało:-). Poza tym jak tylko coś jest nie po jej myśli uruchamia syrenę dźwiękową ale taką, że w uszach wibruje. Często towarzyszy temu melodramatyczne RYMS! na kolana a potem pad płaski na podłogę/trawę/posadzkę/kałużę.Zależy, gdzie akurat jesteśmy. Moja córeńka potrafi pokazać pazurki a ja, przyznaję, staję się bezradna...Czyżby pora na wysyłanie SMS-a do Super Niani? Czasem są dni ,kiedy z chęcią wymordowałabym wszystkich swoich domowników , WSZYSTKICH, włącznie z kotem i Bogu-ducha winnymi rybkami . Migotka "daje w pióra", Andy smęci albo nieustająco z głową w komputerze , a rybom znowu trzeba wymienić wodę... Leżę sobie wtedy przed snem i patrząc w sufit myślę: Po co mi to było…? Mogłam sobie zostać karmelitanką bosą albo jakąś siostrą furianką(?) czy inną, byle w klasztorze zamkniętym o zaostrzonej klauzurze…Spokój, cisza…tylko szmer modlitw… jutrznie i nieszpory…7 godzin bym się modliła , następne 7 pieliła ogródek albo pomagała matce przełożonej…albo destylowała nalewki z ziół (o ho! ho!!! to by mi się podobało...jawohl!...) Jedynego powódu do lekkiego zdenerwowania dostarczałaby niezapowiedziana wizyta duszpasterska biskupa. Tak się nad sobą rozczuliwszy, oczyma duszy widzę siebie w habicie ,na kolanach, w tym wymyślonym klasztorze…i zaczynam oczywiście chichrać. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. valmont 2006-10-10 10:05:05 skomentuj (3) Zwierzątka -Boję tygryska, boję!!!- krzyczy Migotka i zatyka uszy rączkami. Jesteśmy w zoo. Razem z kolegą K i Basią. Tygrysek wygląda na wkurzonego, przechadza się nerwowo w klatce, od kraty do kraty i wcale, ale to wcale nie przypomina brykającego Tygryska z bajki o Kubusiu Puchatku .Od czasu do czasu wydaje głośny ryk, więc pospiesznie ewakuujemy się w spokojniejsze rejony. -O, popatrz, tu masz Koziołka Matołka- Kolega K pokazuje mojej córce kolejne bajkowe zwierzątko. Po żółwiu Franklinie i małpce Fiki- Miki Ale Migotka nadal niezadowolona kręci główką i prycha: -Śmirdzi…Koziołek śmirdziiii….Nie ciem koziołka!- i ostentacyjnie zatyka sobie tym razem nos. -No pewno , że śmierdzi, przecież to stary cap jest…przyzwyczajaj się Migotko, jeszcze nie raz w życiu cię doleci taki zapaszek i to nie koniecznie od koziołka… - mówi K. biorąc Migotkę na ręce- to może obejrzymy jeszcze małpki? -Nie ciem małpki !!!Błuudne!!!! Małpki błuudne som. Ciem taaammmm. Tam !Kotek!!! Buzię mojego dziecka rozjaśnia wreszcie promienny uśmiech. To na widok zwierzaczka o nazwie kot arabski. Jest śliczny. Przypomina całkiem naszego domowego kotka, tylko łebek ma egzotyczny, szeroki, trójkątny i śmieszne pędzelkowate uszy. Tabliczka głosi, że to najmniejszy z drapieżnych kotów. -Waaadny kotek, waaadny.. Migotki kotek!- Migotka puka w szybę ( bo kot siedzi w czymś w rodzaju klatki ze szkła czy terrarium). -No, ten kot arabski Migotko jest prawie dokładnie taki jak twój- mówi K- z tym wyjątkiem, że w futrze chowa przywiązane do brzucha laski dynamitu. Lepiej sprawdź! -No co?- obrusza się K . kiedy go szturcham w bok- mógł Papa Ratzi muzułmanom przywalić jak, nieprzymierzając, dzik w sosnę? Mogę i ja! valmont 2006-09-19 13:31:21 skomentuj (1) |
One też...:-) Kronikarz Powtorka 100% Cleosanthia Całkiem Nowe Związki Vellamonda Magdalena Jedyna Taka Dzia Gilda Khem Moje Bezpieczne Związki Lordowie On True Valmont Asesor Rach-Ciach!!! Monsieur Piquer Robin Hood Don Juan de Marco Dantes Ikar Atos D'artagnan Portos Chapeau bas Vatel-palce lizać Markizy Mądra Kay Markiza Opium De'absynt Kocica... George Sand Piekna i Slawna Lady Godiva Madamme Orlando Kobiecość... Ciepło... Trójka Kier Hrabi(n)a |